Strona główna

Aktualności
Dodano: 2014-11-22 16:27:58
Dodano: 2014-11-22 16:24:33
Dodano: 2014-11-16 11:14:15
Dodano: 2014-11-15 19:16:19
Dodano: 2014-11-15 19:10:39
Bóg cieszy się naszym zaangażowaniem, oddaniem sprawie. Tak jak w Wierze letniość się nie sprawdza, tak w sprawach, albo się jest zaangażowanym, albo nie jest, albo nie idzie. Dlatego Bóg obdarza nas "talentami", jakiegoś   rodzaju dobrem,   do  mnożenia.   I albo podejmujemy wyzwanie i mamy udział w "radości pana", albo nie podejmujemy i trafiamy tam gdzie będzie "będzie płacz i zgrzytanie zębów". Byle jakość nie ma tu racji bytu.


Tak więc Bóg ma wobec nas różne wymagania. Od niektórych większe, od niektórych mniejsze, zależnie od uzdolnień konkretnej osoby. Naszą rolą jest mnożenie tego co w ten sposób posiedliśmy. Jak ktoś dostaje więcej, to i więcej od niego Bóg wymaga, a jak ktoś dostaje mniej, to i Bóg wymaga od niego mniej. Ale wymaga. Jak ktoś dostaje mniej, a nie chce mu się tego mnożyć, to sprowadza na siebie gniew. Nie było od niego wymagane nie wiadomo co, ale to co mógł zrobić, zwłaszcza jak było tego niewiele. Stąd wyrzut: "sługo zły i gnuśny". I nie ma co podczepiać swoich frustracji pod tych, którzy pozostali zajęci swoimi "talentami" i mają się lepiej.


Nikt, na sądzie Bożym, nie będzie rozliczany w tego, że dbał o swoje zdolności. Ktoś kto ma talent muzyczny nie będzie rozliczany z tego czy grał w wielkich orkiestrach. Mamy pomnażać Boże dobro. Rozliczani będziemy za zaniechanie w pomnażaniu Bożego dobra. Z przypowieści o końcu świata (byłem głodny a daliście/nie daliście mi jeść, pić i tak dalej) wynika, że rozliczani będziemy z lenistwa, obojętności i nieczułości na ludzkie potrzeby. Dlatego Chrześcijanie, nie tyle mają być, co są, przygotowani na koniec świata. Ponieważ Chrześcijaństwo to światło nie mrok. Im jaśniejsze tym lepiej. Im słabsze tym gorzej, ale dla tego kto trzyma lampę. Dlatego odwołania do czuwania i trzeźwości.