Strona główna

Aktualności
Dodano: 2015-05-02 20:29:02
Dodano: 2015-05-02 20:20:55
Dodano: 2015-04-25 21:11:25
Dodano: 2015-04-25 21:07:43

Katolicyzm nie jest religią dobrego samopoczucia. Mówienie, że nie ma powodów do strachu, nie należy lękać się o swoje zbawienie, jest fałszywe. Masy odwracały się od Chrystusa, dostosowywanie się do ich oczekiwań jest fałszywą odpowiedzią – tłumaczy niemiecki filozof Robert Spaemann.

 

Znany niemiecki filozof, profesor Robert Spaemann, udzielił wywiadu, w którym odniósł się do pomysłów zmian „duszpasterskich” dotyczących osób żyjących w grzechu śmiertelnym. Katolickie rozumienie małżeństwa jest dziś coraz częściej kwestionowane – zauważała w trakcie wywiadu Julia Wächter. – Jak należy się wobec tego zachować? Czy Kościół dostosowując się do współczesnych tendencji porzuca swój ideał małżeństwa? – pytała.

 

Istnieje silna tendencja dostosowywania się do wszystkich trendów, tak, by ludzie nie odchodzili. Musimy zawsze patrzeć na Ewangelię. Masy podążały za Chrystusem, ale wtedy mówił o jedzeniu Jego Ciała i piciu Jego Krwi. Nie starał się, by Jego słowa wyglądały atrakcyjnie, ludzie byli w szoku i odchodzili. Jezus pytał apostołów: „Czyż i wy chcecie odejść?” A święty Piotr odpowiedział: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. Taka powinna być reakcja ludzi – tłumaczył niemiecki filozof.

 

W kwestii rozwodów nie należy podążać za masami i tendencjami, tylko świadczyć o istnieniu innych, o wiele piękniejszych sposobów życia. Należałoby to robić znacznie wcześniej, niż w trakcie kursów przedmałżeńskich. Już w szkole należałoby nauczać o tym, czym jest chrześcijański sposób życia. Wówczas także zakaz rozwodów, nauczany w sposób jasny i jednoznaczny przez Chrystusa, stałby się bardziej atrakcyjny – tłumaczył prof. Robert Spaemann.

 

Jedna trzecia nauczania Chrystusa dotyczyła zagrożeń czyhających na nasze dusze, dziś jednak próbuje się tę część Objawienia unieważnić – kontynuuje Spaemann. – Nie ma powodów do strachu, Bóg akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. To zwodnicze pochlebstwa. Należałoby raczej mówić: nie, Jezus nie akceptuje cię takim, jaki jesteś. Wzywa: zawróćcie, jesteście na złej drodze. Rzecz jasna, Chrystus przyjmuje grzesznika i kiedy syn marnotrawny wraca do domu, ojciec wydaje ucztę. Dlaczego? Bo syn powrócił do domu. Ojciec nie udał się do koryt służących świniom – tłumaczy niemiecki filozof.

 

W przypadku osób żyjących w grzechu ciężkim powinniśmy raczej pomagać w osiągnięciu przez nie życia wiecznego. – Chrześcijaństwo nie jest „religią dobrego samopoczucia”. Dla przykładu, gdyby lekarz powiedział mi, „nie powinieneś więcej palić papierosów, bo umrzesz w ciągu pół roku”, to czy odpowiedziałbym mu „Panie doktorze, proszę być wobec mnie miłosiernym”? To fałszywe rozumienie miłosierdzia. Lekarz może pomóc pacjentowi tylko wtedy, kiedy on podąża za jego radami. Kościół pełni rolę takiego lekarza. Kiedy zezwala się na życie małżonka z osobą trzecią, kiedy takie zachowanie jest usprawiedliwiane poprzez argument, że zbudowali oni więź, to pojawia się pytanie: jak wiele razy ktoś ma z kimś spać by grzech zamienić w czyn podobający się Bogu? Każde cudzołóstwo jest grzechem ciężkim. Takie jest tradycyjne nauczanie Kościoła – podkreśla Spaemann.